Mit o windzie
Dużo można by opowiadać o eksperymentach prowadzonych w tym programie, jednym z pierwszych i chyba ciekawszych w pierwszym sezonie mitów, był mit o windzie. Otóż chyba każdy z nas słyszał mit o spadającej windzie w wieżowcu. Prowadzący zastanawiali się czy jest możliwym zwiększenie prawdopodobieństwa przeżycia upadku windy z 5 piętra, za pomocą podskoku tuż przed samym uderzeniem. Na obiekt doświadczeń po raz kolejny wybrano manekina testowego którego nie dość że obrano jak normalnego człowieka to jeszcze zamontowano mu na głowie i klatce piersiowej specjalne czujniki mierzące przeciążenia. Działają one w taki sposób że pękają i rozlewają się, jeśli manekin będzie podlegał wystarczająco dużym przeciążeniom których normalny człowiek by nie przeżył. Gdy mieli już swoją ofiarę eksperymentów, skupili się na uruchomieniu windy i zbudowaniu specjalnego mechanizmu pozwalającego manekinowi wyskoczyć do góry tuż przed upadkiem. Postanowiono zrobić Manekinowi siedzenie z katapultą która w odpowiednim momencie padania windy zwalniała blokadę i pasażer w tym monecie podskakiwał do góry. Kiedy wszystko było już gotowe, wciągnięto windę na piąte piętro budynku z wcześniej umieszczonym manekinem. Kiedy cała ekipa zgłosiła gotowość postanowili spuścić windę na dół. Za pierwszym razem mechanizm nie zadziałał. Za drugim naniesiono poprawki i użyto kolejnego manekina gdyż pierwszy podczas upadku doszczętnie się połamał. Za drugim razem mechanizm zadziałał, poprawnie manekin wyskoczył w odpowiednim momencie jednak podczas uderzenia roztrzaskał się równie mocno co ten pierwszy. Czujniki nie pękły jednak po obrażeniach od uderzenia ciężko było wnioskować i rokować szanse na przeżycie kogokolwiek. Tym sposobem mit został obalony.